Szkoła Doktorska - co musisz wiedzieć zanim rozpoczniesz studia doktoranckie

Szkoła Doktorska - co musisz wiedzieć zanim rozpoczniesz studia doktoranckie

 Tak się zdarzyło, że od października 2020 jestem studentką Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych Uniwersytetu Łódzkiego. Mówię, że się zdarzyło, bo choć myśl o doktoracie chodziła mi po głowie przez pewien czas, to ostateczną decyzję o podejściu do rekrutacji podjęłam rzucając monetą. 

Zupełnie nie wiedziałam z czym to się je, jak tak naprawdę będą wyglądały zajęcia w Szkole Doktorskiej, czy będzie to zajęcie bardzo absorbujące i przede wszystkim - czy uda mi się pogodzić studia z aplikacją, która jest moim priorytetem. Za mną co prawda dopiero pierwszy semestr, ale jak na razie jakoś (raz lepiej, raz gorzej) daję radę. 

Szkoły Doktorskie zastąpiły dawne studia doktoranckie III stopnia dwa lata temu. Nie ma więc jeszcze osób, które w tym nowym trybie uzyskałyby tytuł doktora. Tym bardziej więc jest to temat, który wzbudza wiele pytań. Dlatego też z perspektywy świeżo upieczonej studentki Szkoły Doktorskiej przygotowałam dla Ciebie ten artykuł, w którym dowiesz się min. jak wygląda rekrutacja do Szkoły Doktorskiej, czy jest dużo zajęć, co trzeba zrobić żeby zostać doktorem i czy doktorat da się łączyć z pracą zawodową. 

Jeżeli jesteś zwolennikiem formy mówionej - zapraszam na live o Szkole Doktorskiej, w którym rozmawiałam z dr Karoliną Rokicką-Murszewską (@paniodadmina) właśnie o szkole doktorskiej. 




Hejterze, uważaj, co zostawiasz w eterze

Hejterze, uważaj, co zostawiasz w eterze

 Kto nigdy nie spotkał się z hejtem, niech pierwszy rzuci kamień. No właśnie... 

Sama z hejtem w internecie spotkałam się pierwszy raz wiele lat temu - na samym początku blogowania, niemal... 10 lat temu! Często czytałam wtedy komentarze o wątpliwej urodzie mojej twarzy czy... brzydkich piętach (sic!). I przecież można powiedzieć, że skoro publikowałam w sieci swoje zdjęcia (a wtedy prowadziłam bloga modowego), to powinnam liczyć się z krytyką. 

I okej - ja się z tym jak najbardziej zgadzam. Tylko, że krytyka a hejt to dwie zupełnie inne sprawy. Pierwsza jest przede wszystkim merytoryczna, ma na celu dokonanie oceny, analizę - być może jakieś konstruktywne wnioski. Druga to nic innego jak głupi i chamski komentarz, wylanie jadu i obrażenie drugiej osoby, które z merytoryczną wypowiedzią nie ma nic wspólnego. 

Najważniejsza różnica jednak polega na tym, że krytyka to wypowiedź w granicach wolności słowa, a hejt te granice przekracza i może wiązać się z konsekwencjami prawnymi. Dlatego warto wiedzieć, jakie konsekwencje wiążą się z takim zachowaniem. Dzięki temu - spotykając się z hejtem będziesz wiedzieć, co robić! A i gdy napiszesz jakiś komentarz - dwa razy się najpierw zastanowisz. Co prawda nikogo z moich odbiorców nie posądzam o bycie hejterem, ale sama dobrze wiem, jak łatwo zgubić się w sieci, zagotować czyjąś wypowiedzią i powiedzieć o trzy słowa za wiele.  


Moje postanowienia na 2021

Moje postanowienia na 2021

 Drogi 2021, proszę, abyś był dobry! 

Tak zaczynam każdy nowy rok. Tylko wiesz - same prośby to trochę za mało. Bo co do zasady to każdy rok może być dobry, a efekt końcowy zależy przede wszystkim od Ciebie. Okej - może zdarzyć się taki błąd systemu jak 2020, ale to też - jak widać - nie jest jednak koniec świata i wcale nie musiał być zły. O tym, że mój 2020 doceniam za wiele chwil pisałam w standardowym podsumowaniu roku, na które serdecznie Cię zapraszam. 

Początek stycznia to pora, w której co roku siadam przed moim notesem ze Szlachetniej Paczki, który ma już kilka ładnych lat. Wyrywam 13 kartek z poprzedniego roku - jedną z postanowieniami noworocznymi i kolejnych 12 spisywanych na początku każdego miesiąca z małymi planami i celami. 

Tak też zrobiłam na początku tego roku. Już od dawna spisuję bardziej myśli przewodnie, główne cele i plany na dany rok niż typowe postanowienia. Nie umawiam się sama ze sobą, że od stycznia koniec ze słodyczami (bo i tak prawie ich nie jem) czy zero alkoholu (bo i tak tego nie zrobię). Przede wszystkim więc podchodzę do sprawy realnie i skupiam się na tym, czego chcę od życia w danej chwili. Daję sobie czas, by się zatrzymać i wsłuchać w siebie samą - polecam, jeżeli wydaje Ci się, że nie masz żadnych postanowień na nowy rok. Może jeszcze po prostu o nich nie wiesz? Nie wykluczam też, że w grudniu 2021 będę miała już zupełnie inne cele - i nie ma w tym zupełnie nic złego! 

No to co - powitajmy serdecznie bohatera dzisiejszego tekstu - witaj 2021! 




2020 - dziękuję!

2020 - dziękuję!

"Co roku powtarzam to samo- to był dobry rok! Co roku dziękuję za miniony rok. Pewnie w dużej mierze to kwestia podejścia do tematu, narracji i skupianiu się na tym, co było dobre. Ale 2019 to był naprawdę dobry rok! I jasne, że były złe dni, były łzy, kryzysy i smutki. Ale dzisiaj opowiem Wam o tym, co w 2019 było dobre, żeby mu za to podziękować."

Tak zaczęłam ubiegłoroczne podsumowanie. I pewnie niejeden mnie teraz wyśmieje, bo przecież 2020 to był najgorszy rok w całym wszechświecie. Fakt. Nie był łatwy. Na osłodę dorzucę, że mój 2020 rozpoczął się z przytupem i melodyjką już 30 grudnia - z idealnym przedsylwestrowym wyczuciem postanowił rozstać się ze mną mój ówczesny chłopak. Wiele łez kosztowała mnie ta sytuacja, w zasadzie wylanych w ciągu całego roku. Mocno podburzyło to moje poczucie własnej wartości, nie będę oszukiwać. A że nie zakochuję się łatwo, a odkochuję jeszcze trudniej, to kolejnego Sylwestra spędzam jako singielka. Ale za to w gronie najwspanialszych przyjaciół - w tym roku nawet w większym niż bym mogła to sobie wymarzyć! 

I jasne, że pandemia pokrzyżowała wiele planów, uprzykrzała codzienność i rzucała kłody pod nogi niemal na każdym kroku. Ale.... mimo wszystko to był dobry rok! I jestem dumna, że choć zaczął się w trudny sposób, a i potem miał swoje wzloty i upadki, to dałam radę i osiągnęłam znacznie więcej niż sobie wyobrażałam w styczniu!

To co - zapraszam na podsumowanie 2020.

 



25 świątecznych filmów - czyli co oglądać w Boże Narodzenie?

25 świątecznych filmów - czyli co oglądać w Boże Narodzenie?

Każdy, kto mnie zna, ten wie, że ja średnio lubię oglądać filmy. Bo za długie, bo nie potrafię tak długo się skupić, bo zaczynam gadać w środku i już nie wiadomo o co chodzi. No generalnie nie do końca moja forma, a jeśli już to coś lekkiego, zabawnego, co nie wymaga myślenia. Daleko mi do ambitnego kina - cóż nie wszystko w życiu musi być ambitne! 

Ale jest jeden gatunek filmów, który naprawdę lubię - FILMY ŚWIĄTECZNE! 

I choć fanką samych świąt nie jestem, to cały klimat, świąteczne gadżety, światełka, ozdoby i przede wszystkim filmy.... uwielbiam! Pewnie właśnie dlatego, że pełno w nich magii i takiego świątecznego, cukierkowego klimatu. No i śnieg. 

Także jeżeli jesteś fanem ambitnego kina - to zdecydowanie odradzam ten tekst - nic takiego się tu nie znajdzie. Same ckliwe filmy, których zakończenie znasz już od pierwszej minuty. Ale ja lubię tę przewidywalność. Daje jakieś takie... poczucie bezpieczeństwa.

 

Randki od święta

Copyright © 2014 Nikola Tkacz - blog lifestylowy , Blogger