Co będzie następne?

Co będzie następne?

Załatwiłam sprawy papierkowe szybciej niż myślałam. W efekcie mam godzinkę wolnego. Poranną, czyli tak jak lubię najbardziej.
Poranki to moja ulubiona pora dnia. Wtedy najlepiej mi się myśli.
Wpadłam więc do uroczej kawiarenki na dyniowe latte w różowej szklance z Ikea, którą kiedyś kupię, gdy już będę miała własną kuchnię. Wpadłam posiedzieć, posłuchać dobrej muzyki i pobyć sama ze sobą. Lubię to.

Pojutrze może stać się rzeczywistością piekło wielu kobiet.
I siedzę z tą pyszną kawą i zastanawiam się - co będzie następne.
 
 

 
Jak radzę sobie z porażkami?

Jak radzę sobie z porażkami?

 Nie radzę. 

 

I w zasadzie na tym mogłabym zakończyć ten tekst. 

Bo z porażkami sobie po prostu nie radzę. Więc nie napiszę Ci poradnika o tym, jak zamieniać niepowodzenia w sukcesy, jak wyciągać z nich lekcje i że nawet największa porażka nie jest wyznacznikiem Twojej wartości ani końcem świata i pewnie za 5 lat będziesz się z niej śmiać. Ja to wszystko w teorii doskonale wiem.Ty pewnie też. 

Ale w ogóle się to nie przekłada na praktykę. Zero. Więc pomyślałam, że napiszę ten tekst, żeby dać Ci znać, że nie jesteś sam. Bo mnie, gdy coś nie wychodzi, strasznie wkurza to mądrzenie - że to tylko mały upadek, że to cenna lekcja, że to nic nie znaczy, że następnym razem się uda. Bo w danym momencie to dla mnie gówno prawda i chciałabym, żeby ktoś czuł tak jak ja, a nie próbował racjonalizować mój ból. Bo to w ogóle nie pomaga.

Dlatego właśnie - jeśli też nie radzisz sobie z porażkami - to zapraszam na ten tekst i moją opowieść o życiowych porażkach. 

 


 

Trudne powroty

Trudne powroty

Ponad dwa miesiące - tyle czasu nie napisałam żadnego tekstu na tym blogu. 

Nie dlatego, że nie miałam weny. Nie dlatego, że nie miałam ochoty. Nie dlatego, że to porzuciłam albo mi się nie chciało. 

Po prostu nie miałam czasu. I brzmi to jak świetna wymówka, no nie? Bo przecież nie raz napisałam tekst o tym, jak organizować sobie życie, żeby wszystko ogarniać. No i nadal się pod nimi podpisuję, nadal uważam, że całkiem nieźle radzę sobie w tę organizację. 

Więc może inaczej - może była to po prostu kwestia priorytetów i wszystko inne poszło w odstawkę? Myślę, że to dobre stwierdzenie. 

Może też po prostu potrzebowałam chwili przerwy, żeby zobaczyć, czy będzie mi pisania brakować i czy za tym zatęsknię. 

Tęskniłam. 

Ale powroty są szalenie trudne. Zupełnie nie wiem, o czym napisać. Czy o ostatnio obejrzanym wywiadzie, który zmroził mnie tak, że kilkanaście minut siedziałam bez ruchu, czy o nowym ministrze edukacji, który z całą pewnością ten wywiad powinien obejrzeć, o tym, że mam wrażenie, że żyję w świecie Orwella, czy jednak polecić nowy serial. 

Nie wiem. Więc może zupełnie bez spiny - opowiem Wam, co działo się przez te dwa miesiące i na co kierowałam całą swoją energię. 

 


 

Weekend w Krakowie - pomysły na zwiedzanie, jedzenie i nocleg

Weekend w Krakowie - pomysły na zwiedzanie, jedzenie i nocleg

Kraków kocham nie od dziś - to żadna nowość. Pierwszy raz byłam na wycieczce, mając 9 lat i tej miłości tak od razu nie poczułam. Ale gdy jako 13 latka pojechałam na warsztaty  aktorskie i w naszej dawnej stolicy spędziłam samodzielnie tydzień, to absolutnie się zakochałam w mieście, architekturze, zabytkach i przepysznych obwarzankach! 
Później do Krakowa wpadałam jeszcze parę razy samodzielnie, a że w liceum na wszystkich wycieczkach byliśmy właśnie w... Krakowie to mogę śmiało powiedzieć, że całkiem nieźle się w tym mieście orientuję! A do tego mam mnóstwo poleceń od znajomych, którzy tam mieszkają, więc po tym tekście koniecznie musisz wybrać się na weekend (chociaż!) do Krakowa. 

kraków zwiedzanie

To, że jestem blogerką, nie daje Ci prawa do mojej prywatności

To, że jestem blogerką, nie daje Ci prawa do mojej prywatności

Byłam ostatnio na imprezie. Swojskie klimaty, domki w lesie i te sprawy. Poznałam chłopaka. Całkiem miło się rozmawiało, trochę potańczyliśmy. Ale wiecie- po kilku głębszych to zawsze się fajnie gada. Wymieniliśmy się numerami telefonów z myslą, by wyskoczyć kiedyś na kawę. 
Chłopak od razu zaczął się odzywać. Z każdą kolejną wiadomością rozmawiało się mniej fajnie- ot, okazało się, że rozmijamy się w kwestii postrzegania wielu spraw. Bywa. W którymś momencie w rozmowie wyszlo, że jsstem blogerką. Mam jednak taką zasadę, że przed pierwszym spotkaniem nie dzielę się adresem- "poznawanie" kogś przez jego kqnały social media daje bardzo złudne poczucie, że się kogoś zna. I tego unikam. 

No ale chłopak sam znalazł bloga. W końcu to żadna filozofia, znając moje imię i nazwisko. I w tym momencie ta znajomość przestała mieć jakiekolwiek szanse. 




Copyright © 2014 Nikola Tkacz - blog lifestylowy , Blogger